Dookoła zapadają ciemności. Kilka ulicznych lamp zabłysnęło światłem zimnym jak wieczorne powietrze. Siedzę w samochodzie, słucham muzyki i czekam na moją dziewczynę, przed wjazdem na duże zamknięte osiedle. Przenikliwe zimno nie zachęca do spacerów, ale czyste niebo przyciąga migoczącymi gwiazdami. Wysiadam żeby popatrzeć na ten spektakl przygotowany przez wszechświat. Mimo mrozu jest pięknie.
Stan kontemplacji przerywa mi warkot silników. Samochody jeden po drugim przejeżdżają obok mnie. Strumień wehikułów, niekończący się jak na ruchliwej ulicy, staje przed szlabanem. To ciężko pracujący Polacy wracają do swoich domów.
Co za bezsens - pomyślałem - jadą do pracy i stoją w korku. Wracają z pracy, też stoją w korkach, i nawet będąc niemal przed domem wciąż tkwią w korku.
Zapora podnosi się po naciśnięciu przycisku w pilocie i szybko opada pozwalając przejechać tylko jednemu pojazdowi. I tak przez ponad pół godziny, kierowcy jeden za drugim podjeżdżają, czekają i ruszają w kierunku gwarantowanego miejsca parkingowego...tego mogą być pewni w tych niepewnych czasach.
W ciemnych dotąd blokowych oknach zaświeciły się światła. Mieszkańcy tego osiedla, skoro jest strzeżone, zapewne czują się bezpiecznie...kolejna pewność w tych niepewnych czasach?
W ciemnych dotąd blokowych oknach zaświeciły się światła. Mieszkańcy tego osiedla, skoro jest strzeżone, zapewne czują się bezpiecznie...kolejna pewność w tych niepewnych czasach?
Kilka bloków, mnóstwo świateł, a dotąd nie zauważyłem, aby ktoś wychodził przez furtkę chociaż po zakupy. Na moment tylko na zewnętrznym parkingu zatrzymują się samochody, z których wysiadają ludzie. Krótki dźwięk otwieranego elektromagnetycznego zamka i szybko znikają na terenie osiedla, jak Alicja po drugiej stronie lustra.
Stoję przed wjazdem strzeżonym przez szlaban i ochroniarza już od godziny. W między czasie znalazłem mnóstwo miejsc, którymi można niepostrzeżenie dostać się na "bezpieczny" teren.
Samochody przyjechały, odjechały i zapanowała błoga cisza. Spojrzałem na jasną tarczę księżyca. Powłóczyłem wzrokiem po oknach. Na zamkniętym osiedlu, w zamkniętych blokach mieszkają zamknięci ludzie. Szykują się do kolejnego dnia spędzonego w zamkniętych samochodach i zamkniętych biurach. Tylko jeden człowiek wychodzi przez bramę. Przechodząc obok spojrzał na mnie i uśmiechnął się, jakby wiedział o czym myślę.
Odwróciłem się żeby spojrzeć dokąd zmierza, ale już go nie dojrzałem. Quo vadis człowieku?
ciekawe i trafne spostrzeżenia w zamkniętym swiecie ,zamknięci ludzie a życie toczy się gdzie indziej ciekawe czy wyobrażnia pozwala budować inne scenariusze gdy np. ten zamknięty swiat nagle zrobi voltę?
OdpowiedzUsuń