Miasto jak każde inne. Bloki odcięte pajęczyną chodników, po których ludzie podążali w sobie tylko znanym kierunku. Słońce szykowało się do swojej codziennej wędrówki, a jego miękkie, ciepłe światło próbowało przedrzeć się do jednego z mieszkań. Całkowicie zamknięte żaluzje skutecznie odcinały Michałka od widoku wschodzącego słońca. Specjalnie wstał wcześniej, żeby mieć czas dokończyć komputerową rozgrywkę, którą zaczął wieczorem poprzedniego dnia, i która została brutalnie przerwana przez rodziców. Jego przekrwione oczy wskazywały, że od kilku dni nie znają innego widoku, a on sam nie zna innej rozrywki, niż komputer i konsola. Z przedpokoju dobiegł go głos ojca:
- Kończ już to! Do szkoły się spóźnisz!
- Kończ już to! Do szkoły się spóźnisz!
Michał niespiesznie wyłączył sprzęt i z wyraźnie niezadowoloną miną zszedł z tatą do samochodu. Jechali przez 20 minut. W tym czasie ani Michał ani jego tata nie zamienili ze sobą nawet słowa. Michał z nosem w małym ekranie przenośnej konsoli znowu był bohaterem, który musi ocalić świat przed hordami krwiożerczych zombi. W szkole nie wiele się zmieniło. 45 minut lekcji w nerwowym oczekiwaniu na dzwonek ogłaszający przerwę. Brak koncentracji i skupienia, a przez bolące oczy Michał ledwo czyta. Tylko jedna myśl - co z tym dzwonkiem?
- Jest! Nareszcie! - okrzyk radości wyrwał się z jego ust. Wyskoczył na korytarz.
- Idziesz na boisko? - zapytał się jeden z jego kolegów.
- Nie, wole pograć na konsoli. Usiadł na posadzce i znów zagłębił się w elektroniczny świat...jak wielu młodych.
Do szkoły przyjechała po niego mama. bo tata pracuje do późna. W drodze powrotnej nic się nie zmieniło, poza szumem silnia, włączonym radiem i odgłosem wystrzałów, nic innego nie było słychać. Żadnej rozmowy, nawet jednego zdania. Przyjechali do domu. Mama podała obiad, przy którym zadała Michałkowi kilka standardowych pytań:
- Jak było w szkole? Czy masz coś zadane? Odpowiedź była równie standardowa:
- W porządku! Nic! To ostatnie nie było prawdą. Michał miał kilka zadań z matematyki do zrobienia, ale nie wiedział o tym - pogrążony w rozmyślaniu o przerwie nie słyszał słów nauczyciela. W tym momencie zapiszczał domofon. Mama wstała od stołu i podniosła słuchawkę:
- Słucham!
- Dzień dobry, czy Michał wyjdzie na dwór?
- Michał! kolega pyta, czy wyjdziesz się pobawić!
- Nie mamo, nie chce mi się! Mama odłożyła słuchawkę.
- Dlaczego Michałku nie chcesz wyjść trochę na świeże powietrze? Siedzisz cały dzień w domu i grasz, przynajmniej zająłbyś się czymś innym, książkę poczytał albo pomalował.
- Nie chce mi się i już, ale może pobawisz się ze mną mamo? - zapytał nieśmiało spodziewając się odpowiedzi.
- Nie Michał, jestem zmęczona, a poza tym teraz oglądam telewizję.
I tak upływa im każdy dzień. Czas spędzany przed telewizorem, komputerem i konsolą. Czas, który spędzają sami ze sobą. A za oknami ich mieszkania świat i natura niestrudzenie ukazują swoje piękno. Niespotykane widoki, jak kilka dzików biegnących przez środek osiedla, czekają aby je zapamiętać. Niezwykłe chwile wołają aby je chwycić i wspólnie się nimi cieszyć...ale Michał z rodzicami tego nie wiedzą, bo już dawno temu, jak większość ludzi przestali patrzeć.
Ile czasu spędzają dziś wspólnie ludzie, pomijając pielgrzymki do galerii handlowych i fastfood'ów?
Ile wspaniałych podwórkowych zabaw poszło w zapomnienie?
Jaka jest jakość komunikacji między ludźmi?
Odpowiedz sobie na te pytania. Zastanów się, czy to opowiadanie nie jest o Tobie albo o Twoich znajomych.
Wyłącz elektronikę, włącz wyobraźnię.
Czekaj! Jeszcze nie wyłączaj komputera! Myślisz, że z dzikami biegnącymi przez osiedle poniosła mnie wyobraźnia?
Ostatnio taki widok mogłem podziwiać z mojego balkonu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz