No tak, dużo się dzieje dookoła Nas. W większości słyszymy o Eboli, konfliktach na Ukrainie, Bliskim Wschodzie, nowych siłach terrorystycznych zagrażających światowemu pokojowi (jakby ten kiedykolwiek istniał) itd. itd. Jednym słowem tragedia, strach i wszechobecna śmierć. Wygląda na to, że na świecie nie ma już dobra i nic budującego ludzkie serca i dusze się nie wydarza. No nie do końca?
Dzieje się bardzo dużo, tylko, że nie są to tematy medialne. Są to drobne wydarzenia w życiu każdego z Nas, w życiu naszych bliskich, sąsiadów, znajomych i zupełnie obcych ludzi. Małe, niezauważalne zjawiska, które dzieją się każdego dnia, i wywołują uśmiech na ludzkich twarzach - Twojej też.
Chciałem się z Wami podzielić tym, co spotkało mnie dzisiaj. Zupełna drobnostka, która przykleiła mi na lico banana od ucha do ucha :)
Jestem menadżerem w sklepie, w którym sprzedaję rzeczy różne, w domu mniej lub bardziej przydatne. Telewizory, pralki, komputery i inny większy lub mniejszy sprzęt. Spotykam różnych ludzi. Bogatych, biedniejszych (umówmy się, że Ci całkiem bez grosza przy duszy do sklepu nie wchodzą).
Dziś przyszła do mnie klientka, która potrzebowała telewizor. Bardzo sympatyczna i kulturalna Pani, którą spotkała życiowa tragedia i sama wychowuje swojego syna (swoją drogą bardzo inteligentny młody człowiek). Wiadomo, jak to w sklepie najlepiej sprzedać drogo (premia). Ja mam jednak inne podejście do tematu i sprzedaję to, czego klient potrzebuje. No więc, wspomniana Pani poszukiwała TV dobrego i niedrogiego. Znalazłem dla niej model pewnej znanej firmy z dostępem do internetu w promocyjnej cenie. Ponieważ na półce miałem ostatnią sztukę to jeszcze cenę obniżyłem. Pani bardzo zadowolona poszła do kasy, zapłaciła i pojawił się (w jej mniemaniu) problem:
- Do domu daleko i nie mam jak zabrać go ze sobą.
Nie zastanawiałem się długo.
- Żaden kłopot, po pracy przywiozę Pani telewizor.
Kobieta zadowolona wyszła ze sklepu, a ja jak obiecałem TV dostarczyłem. Wniosłem na górę, zmontowałem podstawę i podłączyłem antenę.
Z reguły za takie zaangażowanie dostaję pieniądze. Tym razem wyszedłem od tej Pani z reklamówką, w której była kawa, zupa, powidła, przecier pomidorowy, dżem z dyni i jabłek - wszystko własnoręcznie, poza kawą, zrobione. I wiecie co? Dało mi dużo więcej radości niż bym do portfela chować miał kasę. Wyszedłem z uśmiechem na twarzy.
Drobna sprawa - pomoc i szczera wdzięczność, której nie oczekiwałem.
Czy życie bez pieniędzy jest możliwe? Czy potrzeba wiele, by świat był lepszym miejscem? Czy wszystko musi mieć swoją cenę? Czy wiele potrzeba do szczęścia? Co jest w Waszym życiu ważne? Czego potrzeba by człowiek był bratem/siostrą drugiego człowieka?
Ja mam swoją odpowiedź - Wy znajdźcie swoją lub chociaż zastanówcie się nad nią.
Przemoc, mnóstwo sexu i wulgarny język w każdym zdaniu. Tragedia i sensacja wylewająca się z postów....tego tutaj nie znajdziesz...i dobrze. Zamknij na chwilę oczy i wyobraź sobie ciepłe promienie słońca na twarzy. Przypomnij sobie najpiękniejsze, najszczęśliwsze chwile swojego życia. Przypomnij sobie zapach, smak, głosy tych chwil i spróbuj jeszcze przez moment nie myśleć o wszystkich ciekawych rzeczach, o których zaraz przeczytasz na moim blogu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Nie byłam na Twoim blogu od bardzo dawna, zagubił mi się on wśród tego wszystkiego, co się dzieje (widać nie bez powodu jestem "zagubiona")... Ale znów na niego trafiłam i oczywiście pierwszy wpis i już jestem pod tak ogromnym wrażeniem... Nie wiem, co masz takiego w sobie, ale sposób w jaki piszesz trafia prosto do mnie i za każdym razem wzbudza naprawdę silne emocje. To wspaniałe, że potrafisz swoimi słowami wywierać tak ogromny wpływ na ludzi.. Uważam, że to niesamowita umiejętność.
OdpowiedzUsuńNie wiem, jak mogłam sobie odpuścić Twojego bloga, ale na pewno nie popełnię tego błędu po raz drugi. Cieszę się, że dalej piszesz, że dalej inspirujesz i że mogłam do Ciebie wrócić. Bardzo, bardzo Ci dziękuję. I oczywiście już czekam na kolejne wpisy :)
Tyle pozytywnej energii w jednym komentarzu - bardzo Ci dziękuję. Tak się zastanawiam skąd ten nick: Zagubiona? Po przeczytaniu Twoich słów byłbym skłonny stwierdzić, że raczej doskonale wiesz dokąd zmierzasz :)
OdpowiedzUsuńW takim razie chyba umiem sprawiać dobre wrażenie :) Zdecydowanie nie wiem dokąd zmierzam.. Nie raz mam wrażenie, że cała jestem jednym wielkim znakiem zapytania :) Ale może i trochę o to chodzi w życiu, żeby cały czas siebie i wszystko dookoła odkrywać.. Na szczęście mam chyba jeszcze sporo czasu, żeby przestać być zagubioną i wreszcie się odnaleźć...
OdpowiedzUsuń