sobota, 3 sierpnia 2013

Odpowiedź na trudne pytanie

     Jestem - po dłuższej przerwie jestem - i muszę się z Tobą podzielić tekstem, na który natknąłem się w pewnej książce. Chciałem napisać, że książka autorstwa Pana Tadeusza Kotarbińskiego wpadła w moje ręce przypadkowo, ale ponieważ w przypadki nie wierzę, więc niech będzie, że w dłoniach mych znalazła się jak najbardziej celowo. Książka nosi tytuł: "Medytacje o życiu godziwym". Napisana językiem jakiego próżno szukać we współczesnych mediach ma wartość edukacyjną zarówno pod względem stylistyczno-lingwistycznym, jak i treści w niej zawartych. Na pewno poświęcę jej osobny post, ale to uczynię dopiero po przeczytaniu całości. Teraz chciałbym żebyś wraz ze mną zanurzył/a się w jednym z rozdziałów.
     Jest takie pytanie, które wiele osób - w tym Ty i Ja - zadaje lub zadało sobie nie raz:
Cel i sens życia?

     Dość często spotyka się osoby, które nęka problem celu życia. Nierzadko tę samą lub zbliżoną troskę wyrażają one pytając o sens życia. Cóż można odpowiedzieć na podobne pytania? To przede wszystkim, że poruszone zagadnienia wymagają interpretacji. O co idzie w gruncie rzeczy? Aby spróbować sobie to uświadomić, rozważymy obie kwestie z osobna i zajmiemy się zrazu pojęciem celu życia, a później - pojęciem sensu życia. 
     Jeśli ktoś pyta o cel życia, formułuje swoje zapytanie z pewnością jakoś metaforycznie. Albowiem w rozumieniu przenośnym można mówić tylko o celu jakichś działań, a żyć - to przecież nie to samo, co działać. Np. rośliny żyją, lecz nie działają. Ponadto z innego względu zarysowuje się wyraźna dwuznaczność rozważanego wyrażenia. Pytający może się interesować mianowicie bądź celem życia własnego lub jakiejś innej osoby, bądź celem życia w ogóle, celem tej formy bytu, która odróżnia świat istot żywych od świata natury martwej. Zastanówmy się kolejno nad tymi dwoma rozwidleniami problemu.
     Jaki jest cel życia w ogóle? Kto o to pyta, czyni milcząco - jak się domyślać wolno - następujące założenia. Po pierwsze mniema, że niewątpliwa kierunkowość procesów życiowych dowodzi, że ktoś nimi kieruje: ktoś jeden, Bóg, władca wszechświata lub jakaś wielość istot działających, zwanych monadami lub entelechiami, lub jeszcze może inaczej. Po drugie - tak pytający przenosi kierunkowość procesów życiowych na całość życia złożonego z tych procesów, zachodzących od wieków w niezliczonych organizmach.
     Otóż istnieje pewien związek między przytoczonymi założeniami a troską o cel danego indywiduum. Jedna bowiem z zawartych w tej trosce intencji sprowadza się do dążenia, by jakoś własne życie uzgodnić z owym kierowniczym zamierzeniem sił rządzących światem. Ale częstokroć, gdy ktoś poszukuje celu życia własnego, dzieje się to na innej płaszczyźnie. Oddają się temu dociekaniu ludzie, którym nie wystarcza zwykła wegetacja, zwykłe trwanie, zwykłe zabiegi o podtrzymanie egzystencji, albo  których nie zadowala życie z dnia na dzień, albo którzy pragną, by ich działania przydały się komuś do czegoś, przy tym nie byle komu do byle czego, lecz komuś wyróżnionemu - do jakichś osiągnięć godnych poświęcenia im prac i wysiłków. 
     Cele i wzory postępowania człowiek rozumny dobiera do własnych potrzeb i upodobań oraz do potrzeb i upodobań istot kochanych i szerzej - istot,z którymi się solidaryzuje. Tymczasem życie całości przyrody i różnych jej fragmentów przebiega na ogół z zupełną względem tych potrzeb i upodobań obojętnością,a nawet wbrew nim jakże często, jakże pospolicie. Nie po to sieje rolnik, aby jego plony zżarła do cna chmara szarańczy. Nie takiego potrzebujemy prawa w naszych kodeksach, które by naśladowało sławetne prawo dżungli, gdzie równowaga współżycia jest wyznaczona w ten sposób, że poszczególne gatunki dbają o siebie kosztem innych i gdzie niszczenie życia przez życie jest kardynalną życia zasadą (przyp. BOS. - chociaż gdyby spojrzeć przez pryzmat prawa dżungli na współczesny świat ludzi, to można wyjść z założenia, że tak właśnie jest).

     Rdzeniem troski o cel życia nie jest poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, ku czemu zmierzają procesy życiowe przyrody, do której człowiek należy i wśród której żyje, lecz poszukiwanie głównego celu własnych przyszłych działań, takiego celu, który by odpowiadał naszym potrzebom i upodobaniom. Tym samym uzyskuje się odpowiedź też na pytanie o sens życia. Kto szuka sensu życia, szuka tego samego właśnie, o to właśnie zatroskany, by jego czyny nie były bezcelowe, a ściślej, by jego działalność nie wyczerpywała się w błahych przedsięwzięciach, lecz mogła się legitymować przydatnością do celu godnego poświęcenia mu głównych, najważniejszych wysiłków.     

3 komentarze:

  1. Czekałam na taki wpis i się doczekałam ;)
    I chyba pierwszy raz nie wiem, co napisać. Ale w sumie to nie dziwne, bo nic do tego co napisałeś dodawać nie trzeba. Podziękuję tylko za kolejny materiał do rozmyślań ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystko jest przypadkiem, nasze istnienie oraz cel tego istnienia może absolutnie przypadkowo zostać zmienione w obliczu przypadkowych efektów motyla.
      olśniony

      Usuń
    2. Na ruch skrzydeł motyla wpływu nie mamy. Od nas tylko zależy czy i jak wykorzystamy podmuch wiatru, który czynić mogą. Największa burza lub delikatny powiew, mogą być szansą na wielką podróż.

      Usuń