Pomysł na post, który za chwilę przeczytasz, podsunęła mi w jednym z komentarzy czytelniczka o tajemniczym nicku Zagubiona. Dziękuję jej za to bardzo i również Ciebie zachęcam, pisz do mnie o swoich przemyśleniach, opiniach i spostrzeżeniach w komentarzach lub poprzez formularz kontaktowy. Jest to nie tylko droga wymiany doświadczeń ale co najważniejsze, daje możliwość spojrzenia z innej perspektywy na własne myśli, problemy itp.. Może się okazać, że odkryjesz w sobie coś o istnieniu czego nie miałaś/eś pojęcia albo problem lub trudna sytuacja, które uważałaś/eś, że jest nie do rozwiązania stanie się szansą do dokonania zmian we własnym życiu.
No właśnie - zmiany. Czym są zmiany? Czy są prezentem od losu, czy raczej są nieodłączną częścią naszego życia? Czy mamy na nie wpływ i jak zdecydować, które są dobre a które nie?
W zasadzie można powiedzieć, że to zmiany tworzą nasze życie. Dzięki nim pojawiamy się na świecie, gdy jedna komórka dzieli się na więcej, a te na kolejne itd. Z tych komórek powstaje nasze ciało. Pomyśl jaki kolosalny jest tego wymiar. Żadna inna zmiana nie będzie miała później takiego znaczenia w Twoim życiu - przy tym wszystko, co przeżywamy wydaje się być podróżą pełną przygód. Owszem czasami trudną bo zmiany, które się dokonują w trakcie naszej wędrówki, nie zawsze są zależne od Nas a Nasze decyzje, którymi te zmiany wywołujemy, nie zawsze muszą być trafne. Czy można jakoś zminimalizować ryzyko?
Po części tak, ale pamiętaj: "Nie wszystko co dobre przychodzi łatwo". Najważniejsze to słuchać siebie i odrzucić strach, bo jest on tylko wytworem twojej wyobraźni, którą uruchamiasz żeby przewidzieć co będzie dalej. Gdy stoisz na czerwonym świetle przed przejściem dla pieszych nie boisz się, bo wiesz, że za chwilę zmieni się na zielone i ruszysz dalej. Nie musisz się nad tym zastanawiać, po prostu to wiesz. Gdy czujesz, że musisz coś zmienić w swoim życiu, jesteś tego pewna/y i jedynie co cię wstrzymuje to strach, nie wahaj się - wyobraź sobie świecące zielone światło po drugiej stronie przejścia i idź.
Opowiem Ci teraz moją historię, która będzie również dla Ciebie doskonałą lekcją o zmianach, decyzjach i intuicji. Historia o facecie, trzech damach i młodym człowieku niezwykłym.
Wszystko wydarzyło się 13 lat temu. Wspólnie z moim znajomym wybraliśmy się na dyskotekę. Spotkałem tam dziewczynę piękną, uroczą i bardzo miłą. Zatańczyliśmy wspólnie kilka razy, odprowadziłem ją do domu. Atmosfera była znakomita więc obiecaliśmy sobie, że za tydzień znów się spotkamy i zatańczymy. Oboje słowa dotrzymaliśmy, ale tym razem wracałem do domu sam. W porywie romantyzmu włamałem się do czyjegoś ogródka i zerwałem kilka kwiatów, które położyłem na schodach domu dziewczyny. Niestety, moja miłość okazała się być nieszczęśliwą ponieważ dziewczyna miała już swojego adoratora, ale w kamasze porwany został. Pewnego wieczora podarowała mi jedynie pocałunek w policzek, który został ze mną przez następne lata :) Los chciał, że w między czasie poznałem równie uroczą dziewczynę. Nie będę się zagłębiał w szczegóły co i jak. Napiszę tylko, że gdy zapytała się mnie:
- Czy chcesz ze mną chodzić?
Moją pierwszą reakcją była chęć powiedzieć "nie", jednak zamiast tego powiedziałem "tak".
Byliśmy ze sobą długi czas. Urodził się nam syn - cudowny, wspaniały, niezwykły młody człowiek. Jednak wciąż myślami wracałem do tej pierwszej miłości i miałem poczucie, że nie jestem w miejscu, w którym chcę być. Pewnego dnia powiedziałem "odchodzę". Związałem się z inną kobietą pewny, że to jest to...ale nie było. Los postanowił mnie ukarać za zranienie czyjegoś serca i tym razem to ja usłyszałem "odchodzę".
Pomyślałem, że może uda się wrócić do "poprzedniego" życia, ale w sercu i życiu kobiety, którą skrzywdziłem za dużo się zmieniło.
Teraz będzie najlepsze. Pewnego dnia czekałem w samochodzie na znajomego. Gdy tak siedziałem, kątem oka zauważyłem przechodzącą obok postać, to była ona. Po 13 latach znów ją ujrzałem. Serce zabiło mi mocniej, wewnętrzny głos mówił :
- Wyjdź do niej.
- No ale jeśli z kimś jest, może ma rodzinę - nie wyjdę.
- Wyjdę
- Nie wyjdę
Ja walczyłem ze swoim obawami, chociaż były wytworem wyłącznie mojej wyobraźni, a ona się oddalała.
Dziś jest przy mnie, każdego ranka mogę budzić się koło niej, a gdy ją przytulam przypominam sobie jak o niej marzyłem. Spójrz, gdybym 13 lat wcześniej posłuchał siebie, odważniej walczył o to czego pragnąłem, wszystko potoczyłoby się zupełnie inaczej. Z drugiej strony, jeśli czegoś bardzo chcesz to prędzej czy później dostaniesz szansę by to zdobyć, od Ciebie tylko zależy czy ją wykorzystasz.
Polecam Ci do przeczytania artykuł, który napisał mój przyjaciel. Jest w nim wiele stymulujących, rzeczowych i mądrych informacji, jak z resztą na całej stronie (znajdziesz mnie na niej w komentarzach i forum jako ANsiEJ`a):
http://www.myage.pl/dzienniki/73-dzien-59-i-60-s-t-r-a-c-h-ma-wielkie-oczy.html
W zasadzie można powiedzieć, że to zmiany tworzą nasze życie. Dzięki nim pojawiamy się na świecie, gdy jedna komórka dzieli się na więcej, a te na kolejne itd. Z tych komórek powstaje nasze ciało. Pomyśl jaki kolosalny jest tego wymiar. Żadna inna zmiana nie będzie miała później takiego znaczenia w Twoim życiu - przy tym wszystko, co przeżywamy wydaje się być podróżą pełną przygód. Owszem czasami trudną bo zmiany, które się dokonują w trakcie naszej wędrówki, nie zawsze są zależne od Nas a Nasze decyzje, którymi te zmiany wywołujemy, nie zawsze muszą być trafne. Czy można jakoś zminimalizować ryzyko?
Po części tak, ale pamiętaj: "Nie wszystko co dobre przychodzi łatwo". Najważniejsze to słuchać siebie i odrzucić strach, bo jest on tylko wytworem twojej wyobraźni, którą uruchamiasz żeby przewidzieć co będzie dalej. Gdy stoisz na czerwonym świetle przed przejściem dla pieszych nie boisz się, bo wiesz, że za chwilę zmieni się na zielone i ruszysz dalej. Nie musisz się nad tym zastanawiać, po prostu to wiesz. Gdy czujesz, że musisz coś zmienić w swoim życiu, jesteś tego pewna/y i jedynie co cię wstrzymuje to strach, nie wahaj się - wyobraź sobie świecące zielone światło po drugiej stronie przejścia i idź.
Opowiem Ci teraz moją historię, która będzie również dla Ciebie doskonałą lekcją o zmianach, decyzjach i intuicji. Historia o facecie, trzech damach i młodym człowieku niezwykłym.
Wszystko wydarzyło się 13 lat temu. Wspólnie z moim znajomym wybraliśmy się na dyskotekę. Spotkałem tam dziewczynę piękną, uroczą i bardzo miłą. Zatańczyliśmy wspólnie kilka razy, odprowadziłem ją do domu. Atmosfera była znakomita więc obiecaliśmy sobie, że za tydzień znów się spotkamy i zatańczymy. Oboje słowa dotrzymaliśmy, ale tym razem wracałem do domu sam. W porywie romantyzmu włamałem się do czyjegoś ogródka i zerwałem kilka kwiatów, które położyłem na schodach domu dziewczyny. Niestety, moja miłość okazała się być nieszczęśliwą ponieważ dziewczyna miała już swojego adoratora, ale w kamasze porwany został. Pewnego wieczora podarowała mi jedynie pocałunek w policzek, który został ze mną przez następne lata :) Los chciał, że w między czasie poznałem równie uroczą dziewczynę. Nie będę się zagłębiał w szczegóły co i jak. Napiszę tylko, że gdy zapytała się mnie:
- Czy chcesz ze mną chodzić?
Moją pierwszą reakcją była chęć powiedzieć "nie", jednak zamiast tego powiedziałem "tak".
Byliśmy ze sobą długi czas. Urodził się nam syn - cudowny, wspaniały, niezwykły młody człowiek. Jednak wciąż myślami wracałem do tej pierwszej miłości i miałem poczucie, że nie jestem w miejscu, w którym chcę być. Pewnego dnia powiedziałem "odchodzę". Związałem się z inną kobietą pewny, że to jest to...ale nie było. Los postanowił mnie ukarać za zranienie czyjegoś serca i tym razem to ja usłyszałem "odchodzę".
Pomyślałem, że może uda się wrócić do "poprzedniego" życia, ale w sercu i życiu kobiety, którą skrzywdziłem za dużo się zmieniło.
Teraz będzie najlepsze. Pewnego dnia czekałem w samochodzie na znajomego. Gdy tak siedziałem, kątem oka zauważyłem przechodzącą obok postać, to była ona. Po 13 latach znów ją ujrzałem. Serce zabiło mi mocniej, wewnętrzny głos mówił :
- Wyjdź do niej.
- No ale jeśli z kimś jest, może ma rodzinę - nie wyjdę.
- Wyjdę
- Nie wyjdę
Ja walczyłem ze swoim obawami, chociaż były wytworem wyłącznie mojej wyobraźni, a ona się oddalała.
Dziś jest przy mnie, każdego ranka mogę budzić się koło niej, a gdy ją przytulam przypominam sobie jak o niej marzyłem. Spójrz, gdybym 13 lat wcześniej posłuchał siebie, odważniej walczył o to czego pragnąłem, wszystko potoczyłoby się zupełnie inaczej. Z drugiej strony, jeśli czegoś bardzo chcesz to prędzej czy później dostaniesz szansę by to zdobyć, od Ciebie tylko zależy czy ją wykorzystasz.
Polecam Ci do przeczytania artykuł, który napisał mój przyjaciel. Jest w nim wiele stymulujących, rzeczowych i mądrych informacji, jak z resztą na całej stronie (znajdziesz mnie na niej w komentarzach i forum jako ANsiEJ`a):
http://www.myage.pl/dzienniki/73-dzien-59-i-60-s-t-r-a-c-h-ma-wielkie-oczy.html
Ja powinnam dziękować za możliwość bycia choć malutką częścią tego posta. ;) Strasznie mi miło.
OdpowiedzUsuńŚwietne to porównanie ze światłami... Ja na przykład mam problem właśnie z tym strachem, który strasznie uprzykrza mi życie, a przedstawienie tego tak prosto, obrazowo może być bardzo pomocne ;)
A to co opowiedziałeś jest dowodem na to, że życie pisze różne historie. A wszystko co nas spotyka, nie dzieje się bez powodu. Może czasem, zamiast kombinować i zapierać się rękami i nogami, trzeba dać się ponieść i poddać się przeznaczeniu. Przyjąć to, co los ma dla nas przygotowane. Zaakceptować, jak rzeczy się układają. I najważniejsze, to się nie bać. Trzeba mieć odwagę żyć.
Chyba moją tradycją będzie rozpisywanie się pod Twoimi postami ;) Ale to dlatego, że na prawdę to co piszesz jest bardzo inspirujące, wywołuje u mnie wiele przemyśleń, którymi się dzielę ;)
Rozpisuj się do woli :D. Po to jest ten blog - ma mobilizować do przemyśleń o świecie i życiu, które nas otacza. Do zatrzymania się chociaż na chwilę i refleksji nad sobą (własnym JA, sercem, duszą, nad planami, celami i nad wszystkim co komuś przyjdzie jeszcze do głowy :) ). Nie chcę żeby był to blog "poradnikowy", bardziej skłaniam się do przedstawienia innego kierunku spojrzenia, niż do pisania gdzie i na co dokładnie patrzeć.
Usuń